wtorek, 13 grudnia 2011

Filologia- czy to dobry wybór dla maniaka językowego?

Prawie każda osoba, która pasjonuje się językami i planuje coś studiować, nie wyobraża sobie innego kierunku jak właśnie filologia. Marzymy sobie o tym jak to będzie cudownie studiować to co kochamy i jak dużo się nauczymy. Niektórzy uważają nawet, że na takich kierunkach można najlepiej nauczyć się danego języka. Sama miałam przez jakiś czas takie wyobrażenie. A jak jest w rzeczywistości?

Obecnie studiuję italianistykę, a w swoim życiu miałam krótką przygodę z rusycystyką. Pierwsze co trzeba sobie uświadomić jest to, że filologia to nie jest kurs językowy. Nawet nie chodzi o to, że wiedzy nikt nam nie wtłoczy sam do głowy, co jest logiczne. Problem jest w tym, że "czystej" nauki języka jest tam mało. Owszem, więcej niż na tradycyjnym kursie językowym czy w szkole, bo praktyczna nauka języka jest podzielona na parę ćwiczeń (takich jak pisanie, mówienie, czytanie czy słuchanie- różnie to wygląda). Jednak najwięcej jest przedmiotów pobocznych takich jak literaturoznawstwo, językoznawstwo, wszelkie przedmioty dotyczące kultury, języka czy też literatury danego kraju (obszaru językowego). I tu właśnie dochodzimy do sedna. Wybierając filologię powinniśmy się głęboko zastanowić, czy dana kultura naprawdę nas fascynuje, czy może wybieramy ją tylko dlatego że język bardzo nam się podoba. Jeśli wszystko rozchodzi się tylko o język to lepiej sobie odpuścić, bo będzie nam naprawdę ciężko i to wszystko może doprowadzić nawet do tego, że już nie będziemy mogli na niego patrzeć i  go słuchać.
Miałam tak niestety z rosyjskim. Język sam w sobie bardzo mi się podobał, jednak nie byłam wielką maniaczką wszystkiego co rosyjskie, ot po prostu sympatycznie mi się go uczyło w szkole to pomyślałam, że to będzie dobry wybór. Niestety życie pokazało, że filologia to nie tylko przyjemna nauka języka ("przecież ja kocham uczyć się języków, dam radę!"), ale też masa rzeczy, które nigdy do niczego mi się nie przydadzą (jak na każdym kierunku) i wykładowcy, którzy niekoniecznie lubią swoją pracę. Gdybym naprawdę miała motywację i tę fascynację w sobie to dałabym spokojnie radę i studia byłyby dla mnie przyjemnością. Niestety wybrałam złą filologię i przez około dwa lata miałam wstręt do tego języka. Dopiero od niedawna wróciła do mnie sympatia do rosyjskiego i nadrabiam wszystko to, co zapomniałam przez ten czas.

Inna sprawa ma się z italianistyką. Kraj i jego kultura ciekawiły mnie od dłuższego czasu, więc łatwiej jest mi pokonywać wszelkie trudności. I żaden wykładowca nie zabije we mnie miłości do włoskiego! Nie ma na to szans :).

Podsumowując: filologia dla maniaka językowego jak najbardziej tak, ale dla takiego, który zdaje sobie sprawę czym jest ten kierunek. Pozbywając się fałszywych złudzeń i oczekiwań będziemy z przyjemnością studiowali to, co nam się podoba. Ja życzę wszystkim dobrych wyborów, nie tylko językowych :)

13 komentarzy:

  1. Dzięki za ten wpis! Lubię Angielski i Francuski, nie wiem na jakie studia mógłbym iść, mogłabyś coś poradzić ? :) Have a nice day!

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba taki ogólny problem, nie tylko filologii - zwykle, kiedy tuż po maturze idzie się na studia, ma się inne wyobrażenie o wybranych studiach niż są one w rzeczywistości. Ale o filologiach (sama nie studiowałam żadnej) słyszałam dokładnie to, co napisałaś - że jeśli chodzi tylko o naukę języka, to nie warto.

    W każdym razie fajnie, że italianistyka już Cię nie rozczarowała, a rosyjski znów Ci się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Raija serdecznie dziękuję za tak szybką odpowiedź na moją prośbę o post dotyczący filologii :)
    Zawsze mnie dziwiło to, że wiele ludzi zapomina, że język jest elementem kultury danego kraju i w nauce języka nie można nauczyć się dobrze języka bez wsiąknięcia w jego kulturę i poznania pewnych mechanizmów. U mnie zawsze najpierw pojawiała się sympatia do kultury danego kraju i dopiero potem zaczynałam się uczyć języka. Z tego powodu przeraża mnie trochę wybieranie filologii na zasadzie "a bo modna" albo "będę oryginalny i pójdę na koreanistykę" czy traktowanie studiów filologicznych jak katalogu , z którego po prostu wybieramy sobie jakiś język, o którym wiemy mało i idziemy go studiować...
    Ja ciągle myślę nad filologią czeską, bo będzie dla mnie to coś całkiem innego od kierunków studiów, z którymi dotychczas miałam do czynienia. Zobaczymy co czas pokaże ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. hmmm filologia to nie do końca to samo, co kulturoznawstwo: filologia to gramatyka kontrastywna, gramatyka opisowa, język staro: chiński/cerkiewnosłowiański/grecki, i wiele innych przedmiotów, które niekoniecznie podobałyby się osobom, które na filologię idą z myślą o nauczeniu się języków i poczytaniu książek na literaturę czy historię wybranego regionu. Większość znajomych osób z fil. nie narzeka na literaturoznawstwo czy sztukę regionu, ale właśnie na filozofię czy staroangielski (choć sama uważam, że odpowiednio podane, wszystko może być ciekawe:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, zgadzam się - filologia to nie tylko nauka języka, to coś o wiele trudniejszego :-)
    Ja, choć dopiero chodzę do gimnazjum, mam już jakieś przemyślenia i marzenia nt. mojej przyszłości i także myślę od dłuższego czasu o filologii - anglistyce lub germanistyce, chyba że przez te kilka lat coś mnie jeszcze zainteresuje :-) Dużo dowiaduję się o kulturze Wielkiej Brytanii i państw niemieckojęzycznych i muszę przyznać, że te klimaty mnie naprawdę interesują. Kultura to połowa znajomości kraju - może trochę mniej. Więc język nie wystarczy, bez sensu jest jego nauka jeżeli nie wiążemy przyszłości z danym państwem.
    Bardzo fajny wpis, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. "bez sensu jest jego nauka jeżeli nie wiążemy przyszłości z danym państwem."
    Nie zgodzę się z tym. ucze się hiszpańskiego, początkowo moją motywacją był wyjazd do Hiszpanii, jednak teraźniejsza sytuacja dość mocno sprowadza mnie na ziemię. Nie zmienia to faktu, że w hiszpańskim jestem zakochana, chcę się go uczyć i mam jakieś konkretne cele już wyznaczone :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba właśnie największym problemem osób, które przez przypadek idą na filologię jest to, że przekonanie o sympatii do danego języka jest jedynym powodem, który motywuje je do podjęcia takich studiów. Wyobrażają sobie, że filologia to tak na prawdę kontynuacja lekcji języka z liceum i zapominają o całej reszcie. Wystarczyłoby jednak zapoznać się z programem studiów i porozmawiać ze studentem danej filologii i już wszystko przedstawiałoby się w trochę innych barwach. Ja osobiście nie wyobrażam sobie filologa, który tylko zna język, nie potrafiąc wyjaśnić zmian jakie w nim zachodziły na przestrzeni czasu i innych niuansów choćby w podstawowym wymiarze , bo przecież nie każdy chce być językoznawcą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. (Mała literówka - wklejam jeszcze raz):D


    Wielu osobom - szczególnie tym stojącym dopiero przed wyborem kierunku studiów - wydaje się, że studia filologiczne to prawie to samo, co kurs językowy, tylko w wymiarze kilku godzin dziennie.
    Znam też takich, którzy zostali przyjęci na studia, po czym przeżyli wielkie rozczarowanie w pierwszym tygodniu zajęć, bo okazało się, że praktyczna nauka języka to tylko 10 godzin tygodniowo, za to jest jeszcze: filozofia, gramatyka j. polskiego, gramatyka opisowa j. niemieckiego, wstęp do literaturoznawstwa i językoznawstwa, historia Niemiec i łacina.

    Dla niezdecydowanych mam radę: interesuje cię język obcy - zapisz się na kurs, wybierz internsywny kurs zagraniczny, lub po prostu ucz się sam. Filologię wybieraj tylko wtedy, jeżeli pociąga cię wiedza o państwach, w których mówi się w danym języku, chcesz poznać ich historię, kulturę i literaturę. W przeciwnym razie studia filologiczne mogą stać się prawdziwą męką i skutecznie zniechęcić do języka.

    *********************
    http://pracownia-jezykowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Mmm a ja mam miłe wspomnienia co do filologii hiszpańskiej, na której się "bawiłam" rok. Było fajnie i jeśli ktoś poważnie podchodzi do tematu to zdecydowanie warto, tylko tutaj zatrzymalabym sie na chwile i przemyslala sprawe nie wyboru kierunku, ale wyboru uczelni, ktora interesujacy nas kierunek ma w swojej ofercie. Uczelnia uczelni nie jest rowna i ten sam kierunek na jednej i na innej moze miec nieporownywalny wrecz poziom i przebieg nauczania. Studenci jednej moga byc zachwyceni, podczas gdy studenci innej beda tylko narzekac :) Ja mysle, ze warto studiowac to co sie lubi. Ja poszlam na filologie hiszp, z zamilowania do jezyka a cala reszte przedmiotow przyjelam jako czesc studiow, nie zastnawiajac sie na co i do czego mi to :) No ale ostateczie dlugo sie nie nastudiowalam, zycie inaczej sie potoczylo. Jednakze zadowolona jestem, ze studiowalam ten jeden rok. Ale w moim przypadku to bylo tyle ile mialo byc i wiecej nigdy nie bedzie i nie mam zalu. :P

    OdpowiedzUsuń
  11. @Aleksandra: 'Ja osobiście nie wyobrażam sobie filologa, który tylko zna język, nie potrafiąc wyjaśnić zmian jakie w nim zachodziły na przestrzeni czasu i innych niuansów choćby w podstawowym wymiarze' jesli jest to potrzebne w pracy - jasne, ale w innym przypadku ja bym to traktowal jako czesc studiow, niekoniecznie przydatna w przyszlej pracy ;)

    @:Raija - nareszcie sie doczekalem takiego wpisu :D

    @Katarzyna: Ha! Widze, ze blogi jezykowe mnoza sie jak grzyby po deszczu ;) Tez bede wyczekiwal nowych wpisow, moze cos mnie wreszcie natchnie na kierunek ;)

    Zdravim!

    OdpowiedzUsuń
  12. Adam- chyba moje podejście związane jest z faktem studiowania kierunku medycznego, tam niestety nie ma rzeczy ważnych i mniej ważnych, zawsze nam powtarzano, że przyszły lekarz musi umieć WSZYSTKO I JESZCZE WIĘCEJ także od lekarza wymagam znajomości anatomii człowieka bądź zwierząt, a od filologa znajomości anatomii języka ;)

    OdpowiedzUsuń